Saksonia na rowerach: Bastei, Drezno i Moritzburg
Organizator wyjazdu: Follow me!
Dwa dni w siodle po Saksonii: Bastei we mgle, prom przez Łabę, Pirna, Drezno z ramą Canaletta i barokowy zamek Moritzburg.

Relacja · 22–23 sierpnia
Od Bastei po Moritzburg
Po kilku tygodniach przerwy w moich wyjazdach wróciłem na szlak! I już pierwszy dzień pokazał, jak świetnym sposobem na poznawanie nowych miejsc jest właśnie rower.
Zaczęliśmy w Bastei. Tego dnia było deszczowo, pochmurno i trochę mrocznie, ale chyba właśnie dzięki temu skalne formacje i widoki na Saksońską Szwajcarię zrobiły jeszcze większe wrażenie. To jedno z tych miejsc, które zdecydowanie warto zobaczyć na własne oczy.
Później zjechaliśmy w dół do Łaby i ruszyliśmy dalej przez Saksońską Szwajcarię. Jechaliśmy między skalnymi ścianami porośniętymi paprociami i leśnymi ścieżkami po deszczu, a w jednym miejscu przejechaliśmy pod łukiem z napisem „Letzte Einkehr vor Grund und Bastei”, czyli „ostatni postój przed Grund i Bastei”.
Łabę przekroczyliśmy promem w Rathen. Z pokładu widać skały Saskiej Szwajcarii, a wyżej zamek Altrathen.
Po drodze odwiedziliśmy klimatyczną Pirnę. Na rynku stoi fontanna „Marktschiff”, nad dachami wznosi się wieża ratusza, a nad nią zobaczyliśmy czerwone balony w kształcie serc. Przy ratuszu zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie.
W Pirnie czekała też rama z napisem „Mein Canalettobild”. Canaletto, a właściwie Bernardo Bellotto, malował w XVIII wieku nie tylko Drezno, ale i Pirnę. Potem jechaliśmy wzdłuż Łaby, drogą rowerową tuż nad rzeką, a kawałek dalej minęliśmy pałac Pillnitz, dawną letnią rezydencję saskich władców.
Do Drezna wjechaliśmy nieco mniej oczywistą trasą, zaglądając między innymi do Großer Garten. Po drodze minęliśmy dawny gazometr w Reick, w którym dziś działa Panometer, a w Wielkim Ogrodzie zatrzymaliśmy się przy barokowym pałacu.
Na końcu przyszedł czas na Drezno i jego najbardziej znane miejsca. Łaba, stare miasto, zabytki, piękne panoramy i oczywiście coś dobrego do zjedzenia po drodze. Zajrzeliśmy między innymi do Hofkirche, czyli katedry Świętej Trójcy, i na plac Teatralny, gdzie stoi pomnik konny króla Jana. Bez pośpiechu, z czasem na zdjęcia, rozmowę i zwykłe cieszenie się wspólną jazdą.
Wieczorem, nad Łabą, dotarliśmy do ramy Canaletta. Czerwona rama stoi na prawym brzegu rzeki i obramowuje panoramę starego miasta, z kopułą Frauenkirche i wieżą Hofkirche. Nazwa nawiązuje do Bernarda Bellotta, zwanego Canaletto, który w XVIII wieku malował Drezno właśnie z tej strony Łaby. Pod ramą stanęła cała grupa i to zdjęcie otwiera tę relację.
W wolnym czasie zaliczyliśmy jeszcze kilka drezdeńskich punktów obowiązkowych. Pierwszy to Złoty Jeździec na Neustädter Markt, czyli pozłacany pomnik Augusta II Mocnego, elektora Saksonii i króla Polski. Pomnik pochodzi z 1736 roku. Niedaleko, w Neustadt, jest Kunsthofpassage: zespół podwórek, a na jednym z nich elewacja pokryta rurami i lejkami, które przy deszczu zamieniają się w instrument.
Ostatni punkt to Pfunds Molkerei, często nazywana najpiękniejszą mleczarnią na świecie. Wnętrze robi wrażenie: zdobiony sufit, ściany pełne kafelkowych obrazów i ozdobnych paneli. Warto tu zajrzeć choćby po to, żeby to zobaczyć.
Pierwszego dnia było Bastei, Saksońska Szwajcaria i Drezno. Drugiego dnia ruszyliśmy na kolejny etap naszej wyprawy: około 68 km, kolejne miejsca i kolejna porcja Saksonii oglądanej z perspektywy rowerowego siodełka.
W Moritzburgu zobaczyliśmy barokowy zamek stojący na wyspie pośrodku stawu, otoczony wodą i lasami, a po drodze minęliśmy pałacyk Fasanenschlösschen. Nad brzegiem stawu zatrzymaliśmy się przy czerwonej latarni. Przy trasie stoi też drogowskaz, z którego widać, że do Drezna jest stąd 19 km, do Radebeul 12 km, a do Miśni 24 km.
Dalej pojechaliśmy w dolinę Łaby, do winnicy Schloss Wackerbarth w Radebeul. Z tarasowych winnic wyrasta pawilon Belvedere z zegarem, a w ogrodzie pod nim stoją stoliki, przy których tego dnia siedziało mnóstwo ludzi. Dalej była jeszcze zabytkowa starówka Altkötzschenbroda i most w Niederwartha.

I chyba właśnie za to najbardziej lubię takie wyjazdy. Rower daje ogromne możliwości. Pozwala zwiedzać, docierać w miejsca, których często nie zobaczylibyśmy z samochodu, spędzać aktywnie czas i przede wszystkim dobrze bawić się w grupie.
Trasy
Przebieg obu dni
Poniżej zapis tras obu dni z plików GPX: dystans, podjazdy, profil wysokości i punkty na trasie.
Na koniec
Podziękowania
Dziękuję całej grupie za te dwa dni. Za dobrą atmosferę, współpracę na trasie i cierpliwość, także wtedy, gdy pierwszego dnia pogoda nie rozpieszczała. Najlepsze w takich wyjazdach jest to, że wracamy z nich nie tylko ze zdjęciami, ale i z historiami, z których śmiejemy się jeszcze długo.
Cieszy mnie też, że Saksonia jest tak dobrze przygotowana na rowerzystów: asfaltowe ścieżki nad Łabą, prom, który zabiera rowery, i czytelne oznakowanie tras. To świetny przykład regionu, który naprawdę warto poznawać na dwóch kołach.
Wracamy zmęczeni, ale z głowami pełnymi widoków i z pomysłami na kolejne wyprawy. Dziękujemy, Saksonio. Do zobaczenia na kolejnych kilometrach!
Wojtek | Przewodnik Rowerowy
Kontakt
Masz pytanie?
Napisz lub zadzwoń. Chętnie opowiem o wyprawach, trasach i o tym, jak się przygotować.







































